wtorek, 27 września 2011

Cosik

Spróbowałam sznurka. Sizalowy - pominę, ręce haratał nieziemsko. Jutowy - na "dzieło" lepiej spuścić zasłonę milczenia. Ale bawełniany? Hmm, hmmm... kiedyś do niego wrócę. Że mało go było, to nie starczyło na to, co planowałam; przerwałam w połowie, zakręciłam i wyszło, o:


Takie cosik. Podusia powietrzem wypchana.

2 komentarze:

karo pisze...

Cokolwiek to miało być i cokolwiek wyszło - jest bardzo ładne. Aż mi się zachciało znowu wziąć za makramę.

shilo pisze...

Makrama to wiązanie węzełków, tak? Niektóre wzory makramowe piękne, ale jeszcze sznurka na tyle nie pokochałam, żeby próbować nowości ;)