środa, 15 lutego 2012

Jajeczny

Ledwie okres bożonarodzeniowy się skończył a już w głowie zaczyna kiełkować wiosna. Z wiosną wiadomo, Wielkanoc przychodzi. Dzisiejszy więc temat - jaja. Malowane:


i po brugijsku:

poniedziałek, 13 lutego 2012

Szydełkiem malowane

Takie coś mi w głowie siedziało już od dłuższego czasu. Nie wiedziałam, jak temat ugryźć, aż trafiłam w necie na hasło painted crochet. Nici na początek kupiłam najprostsze maszynowe (poliestrowe), kolory wiosnę przyzywające, i - proszę, serwetka roboczo zwana "szron i pierwiosnki":


Ponieważ nici maszynowe cienkie są, to i wyszła niewielka, 16,5 cm średnicy. Tak się zastanawiam, czy nie lepiej wyglądałaby na ścianie?

czwartek, 9 lutego 2012

3 x 5

Komplet pudełeczek, znów ćwiczenie techniki no-sew box, tym razem dno pięciokątne, w założeniu delikatne, śnieżnobiałe, w praktyce (prawie jak reklama fiata ;)) jakieś przyplątane niteczki przyfarbowały przy praniu w kilku miejscach, nie dużo, ale jednak; trzeba na małe dranie bardzo uważać (wzięły się stąd, iż włóczka bawełniana zdobyta na szmatach walała się między innymi z kudełkami...):


wtorek, 7 lutego 2012

Wariacja nt. granny square

Natchnęły mnie prace, głównie kocyki, szydełkowane techniką granny square. Do tego nie bardzo wiedziałam co serwetkowego można zrobić z kordonków pomarańczowego i zielonego, a tu jakoś wszystko mi zagrało i powstał woreczek. Straszna jak dla mnie dłubanina, w sumie prawie 2 miesiące męczyłam temat, z przerwami na ozdoby świąteczne itp. Dłubanie, bo nie znoszę zakańczania, chowania nitek, potem zszywanie, samo szydełkowanie szło zgrabnie, ale powykańczać to wszystko, ufff.... no ale jest:



piątek, 27 stycznia 2012

Cypisek, czyli moja wersja no-sew crochet box

Zachciało mi się wymyślić sposób na tworzenie pudełek szydełkowych o podstawie kwadratowej, które będą bezszwowe (a więc robione jednym ciągiem) i będą trzymały założony kształt. Problem wziął się stąd, że jeśli do kwadratowej postawy zacznie dorabiać się ściany "na okrągło", to już po kilku rzędach całość będzie się właśnie zaokrąglać i straci kształt nadany przez podstawę. Wzięłam szydełko w garść, wydziergałam kwadrat, przeszłam back-loopami (nawet nie wiem, jak to po polsku będzie - półsłupki robione tylko na tylnej pętelce oczka) do robienia ścian i przy krawędziach zaczęłam kombinować. Dość szybko okazało się, że trzeba rzeczone krawędzie mocno usztywnić i w ogóle zaznaczyć ich obecność. I koniec końców wyszło coś takiego:


Jednocześnie ćwiczyłam poszerzanie się ścian, to i pudełeczko wyszło takie dzwonowate, jak to Aga powiedziała - jak czapka Cypiska (stąd nazwa ;); swoją drogą cypiskowatość zawdzięcza też blokowaniu po krochmaleniu, gdyż szydełko za duże wzięłam i całość wyszła za miękka). A że trzyma założony kształt podstawy, proszę (w środku robótka będąca kolejnym testem techniki):


piątek, 20 stycznia 2012

Piątka

Kolej na szydełko. Z włóczki bardzo przyjemnej do roboty i kompletnie nie znanej z firmy, składu, nazwy, gramatury, czegokolwiek, bo takiej pół motka na szmatach znalezionej, powstały podkładeczki pod kubeczki.

Włóczka przefajna, gdyby ktoś wiedział co to może być... struktura bardzo sznurkowata, szorstka, w składzie na pewno ma przynajmniej domieszki naturalnych włókien (konopie? len? coś innego?), kolor taki eko - siankowaty (nitki zgniło-zielone i jasne, prawie białe); no chciałabym jej więcej.

Same podkładki z kolei - forma prosta mi się na palce rzuciła i wyszły takie o:


czwartek, 19 stycznia 2012

Kalendarze dwa

Na początek może (wstyd że dopiero) wszystkim czytelnikom pożyczę w Nowym Roku - niech darzy się nie gorzej jak dotąd :)

Kolej na coś. Bo dzieje się sporo, ale w koszyku, czeka na wykończenie, albo zwykłe obfocenie. Póki co - wprawkowe projekty kalendarza Kreskowego: